Wprowadzaj miłość w życie

Każdy tęskni do tego samego: by kochać i być kochanym.

Głębokie poczucie jedności, wartości i przynależności, jakie daje miłość, jest tak bliskie doświadczeniu raju, jak to jest tylko możliwe w wypadku śmiertelników na Ziemi.

Sposób, w jaki jesteśmy wychowywani, wywiera wielki wpływ na naszą zdolność do miłości. Towarzyszące nam w dzieciństwie poczucie, że jesteśmy szanowani i wartościowi, stanowi podstawę rozwoju współczucia i dobroci, przejawianych przez nas w życiu dorosłym. Większość z nas otrzymała to, co psychologowie nazy­wają ?wystarczająco dobrym” wychowaniem. Może nasi rodzice nie byli doskonali, lecz przynajmniej wyrośliśmy na ludzi obda­rzonych sumieniem i zdolnością rozumienia, że inni są tak samo ważni jak my. Do momentu przekroczenia trzydziestego roku życia, rany odbierane w dzieciństwie, które blokują miłość, stają się oczywiste. Być może jesteś cyniczny lub obawiasz się zaanga­żowania. Może masz osobliwy radar, który nieustannie każe ci wybierać niewłaściwych przyjaciół czy ukochanych. Być może źle się o siebie troszczysz i brakuje ci umiejętności wyznaczania rozsądnych granic. Może nawet straciłeś nadzieję…

Jeżeli pragniesz spokoju wewnętrznego, musisz w końcu zaan­gażować się w proces uzdrawiania, który poprawi twoje poczucie własnej wartości, nauczy cię inteligencji emocjonalnej i pomoże ci wybaczać. Nie wszyscy ludzie mają zewnętrzne czy wewnętrzne zasoby, dzięki którym mogliby przyjąć potrzebne im uzdrowienie emocjonalne. Niektórzy są zranienie poważniej. Pomaganie tym osobom poprzez programy nastawione na wspieranie dzieci, takie jak organizacje Big Brother i Big Sister, schroniska dla bezdom­nych, schroniska dla maltretowanych kobiet i inne ochotnicze organizacje, jest dwuwymiarową strategią dążenia do spokoju. Uzdrawiasz siebie, oferując miłość i uzdrawianie innym.

Przed laty Ram Dass napisał wspaniałą książkę, zatytułowaną How Can I Help?. Twierdził, że poświęcanie swojego czasu i ta­lentu na wolontariat pomoże nam osiągnąć więcej wewnętrzne­go spokoju. Dodatkową nagrodą jest to, że praca wolontariusza poprawia zdrowie i przyczynia się do długowieczności. W wielu korporacjach realizuje się programy, w ramach których pracow­nicy mają czas wolny przeznaczony na pracę dla lokalnej społecz­ności. Umożliwienie pracownikom wolontariatu w czasie pracy okazuje się dobrym interesem. Pracownicy są bardziej lojalni i odczuwają większą satysfakcję z pracy, ponieważ wolontariat nadaje ich życiu głębszy sens. Daje im też szansę wprowadzenia miłości w życie.

Wzorem okazywania miłości jest dla mnie Robin Casarjian. Robin kieruje fundacją Lionheart, której celem jest uczenie więź­niów umiejętności wyrażania emocji. Spotkałam ją, kiedy obie prowadziłyśmy programy panowania nad stresem w Bostonie. Po opublikowaniu swojej pierwszej książki ForgivenessRobin zosta­ła poproszona o wygłoszenie wykładu na ten temat w miejscowym więzieniu. O dziewiątej rano stu dwudziestu spośród siedmiuset więźniów pojawiło się na sali, by usłyszeć jej mowę o przebacza­niu. Robin była zdumiona. Niektórzy więźniowie chcieli czegoś więcej, niż tylko wysłuchać teorii na ten temat. Chcieli nauczyć się, jak to robić. Niebawem w kilku więzieniach zaproponowano Robin prowadzenie tygodniowych programów o samouzdrawianiu, przebaczaniu i umiejętnościach wyrażania emocji.

Zamiast uwrażliwiać na rany emocjonalne współwięźniów, więzienia są raczej wyższymi uczelniami przemocy. W każdym tygodniu przepełniony system więzienny Stanów Zjednoczo­nych ?zasila” przeciętnie tysiąc sześćset osób. Może zaskoczy cię fakt, że obecnie dziedzina resocjalizacji jest w tym kraju naj­szybciej rozwijającą się gałęzią gospodarki. I jeżeli liczba osadzo­nych nadal będzie rosła w takim tempie, to w połowie stulecia w więzieniach znajdzie się ponad pięćdziesiąt procent populacji Stanów Zjednoczonych. Sposobem na odwrócenie tej tendencji jest oczywiście pomaganie dzieciom. Niestety rząd amerykański jest innego zdania. Straszy poważnymi karami dorosłych, którzy i tak najczęściej są bardzo zranionymi ludźmi. Przemoc rozwija się w samonapędzającym się cyklu. Krzywdzone dzieci wyrastają na dorosłych krzywdzicieli.

Jak wszystkie istoty ludzkie, więźniowie pragną znaleźć w ży­ciu sens i zbudować przyszłość odmienną od przeszłości. Bez mi­łości i szacunku do samego siebie zmiana nie nastąpi. Korzystając z umiejętności panowania nad stresem, technik terapii poznawczej, medytacji, odgrywania ról i autorefleksji, Robin uczy więźniów, jak rozumieć swoje uczucia i wyrażać je w dojrzały, konstruktyw­ny sposób. Istotą jej programu jest wybaczanie, które stanowi też podstawę brania odpowiedzialności za swoje czyny.

Aby dotrzeć do większej liczby więźniów, Robin opracowała swój program w formie książki. Darmowe egzemplarze Houses of Healingzostały przekazane wszystkim więzieniom federalnym i stanowym w USA. Tytuł odzwierciedla marzenie Robin, aby wię­zienia zmieniły się ze szkół przemocy w domy uzdrawiania. Program Robin obejmuje także książki z ćwiczeniami i filmy wideo dla osób, które chcą go nauczać[5]. Realizuje się go w wielu instytucjach reso­cjalizacyjnych w całym kraju. W krótkim, ale poruszającym filmie o kobietach i mężczyznach uczestniczących w programach Domów Uzdrawiania znalazło się ujęcie bawiących się dzieci o słodkich twa­rzyczkach. Narrator zadaje przejmujące pytanie: ?Przyszli na świat jako piękne, naznaczone boskością dzieci; jak to się stało, że skoń­czyli w więzieniu?”. Gdyby nie siła miłości, na ich miejscu mógłby się znaleźć każdy z nas.

W tym tygodniu pomyśl o tym, jak wprowadzasz miłość w życie. Problemy w naszym społeczeństwie mogą wydawać się przytłacza­jące, ale jeśli każdy z nas będzie pomagał, jesteśmy w stanie wiele zmienić. Kiedyś zapytano Matkę Teresę, jak udało jej się zebrać czter­dzieści tysięcy umierających ludzi z ulic Kalkuty. Odpowiedziała, że gdyby myślała o nich wszystkich, byłaby przerażona. To działo się stopniowo. Zabierała ich pojedynczo. Nazwała to prawem ?jeden po drugim”. W ten właśnie sposób miłość uzdrawia, i to jest strategia, którą może zastosować każdy z nas.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.