Co, ja mam medytować?!

W zakresie strategii kierowania umysłem, medytacja jest jak wykonywanie umysłowych pompek, które wzmacniają mięśnie świadomości i wyboru. Chociaż większość ludzi nie za­mierza praktykować tej techniki przez całe życie, to nawet kilka tygodni medytacji może pomóc w wyćwiczeniu umysłu i zmia­nie nastawienia. Jeżeli zdecydujesz się na to, równie pozytywne korzyści odniesie twoje ciało. Jednak większość medytujących osób bardziej skupia się na duszy. W każdej tradycji religijnej medytację uznaje się za sposób osiągniecie jedności z bogiem.

Nie trzeba jednak być religijnym, by medytować. Jeden z moich mentorów i kolegów, kardiolog z Harvardu, doktor Herbert Benson, w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku do­szedł do wniosku, że każde zajęcie umysłowe, które wycisza stałą aktywność umysłu, wywołuje psychologiczne przesunięcie w kierunku spokoju wewnętrznego. Nazwał to reakcją odpręże­nia. Jest to naturalna równowaga ciała wobec reakcji ?walczyć lub uciekać” czy reakcji na stres. Badania nad reakcją odpręże­nia pokazują, że nawet dziesięć minut dziennie może wzmocnić system odpornościowy, poprawić jakość snu, obniżyć ciśnienie krwi, pomóc w zapobieganiu nieregularnemu biciu serca, obni­żyć poziom hormonu stresu – kortyzolu, zmniejszyć niepokój i zwiększyć radość oraz spokój wewnętrzny. To duża nagroda za kilka minut twojego czasu.

Być może nie uważasz siebie za osobę medytującą, ale każdy kiedyś medytował. Na przykład, jeżeli jesteś całkowicie skon­centrowany na zestawieniu przychodów i wydatków na swoim koncie, zapisując każdą liczbę i wykonując obliczenia, to wyda­je ci się, że czas mija bardzo szybko. Zamiast myśleć o innych rzeczach, jesteś pochłonięty zadaniem. Może to być relaksują­ce zajęcie, o ile nie martwisz się o swoje finanse. Robienie na drutach daje podobny efekt. Powtarzalny ruch drutów i wełny uspokaja umysł i pozwała wyjść na powierzchnię twojej natu­ralnie spokojnej wewnętrznej istocie. Być może dlatego robie­nie na drutach jest wciąż tak popularne w naszym rozpędzo­nym świecie.

Nie w każdym miejscu jednak możesz wymachiwać druta­mi lub sprawdzać stan swojego konta. Najbardziej dostępne narzędzie do wywoływania reakcji odprężenia znajduje się w twym umyśle. Jeżeli jesteś religijny, możesz wykorzystać do koncentrowania się fragment świętej księgi albo pieśni z two­jej tradycji kulturowej. Mój pacjent, ortodoksyjny grekoka­tolik, doświadczał ogromnego spokoju wewnętrznego, kiedy w kościele śpiewano kyrie eleison – hymn o miłosierdziu Je­zusa. Zaproponowałam, by rozpoczynał swoją medytację od kilkakrotnego śpiewania utworu na głos, co ułatwi mu osią­gnięcie spokoju wewnętrznego. Potem miał cicho śpiewać ten hymn przez dziesięć czy piętnaście minut. To proste, przyjem­ne ćwiczenie nie tylko przynosiło mu fizjologiczne korzyści w postaci reakcji odprężenia, lecz również było obcowaniem z wyższą mocą, w którą wierzył.

Medytacja polegająca na zogniskowaniu pracy umysłu na jednym punkcie nazywana jest koncentracją (concentration meditation). Pomyśl, o ile bardziej twórczy, produktywni i pełni pokoju bylibyśmy jako dorośli, gdyby przekazano nam tę umie­jętność w dzieciństwie. Koncentrowanie umysłu nie jest łatwe. Wymaga praktyki. Ale tak jak uczenie się gry na pianinie czy prowadzenia samochodu, szybko staje się drugą naturą. Czy pamiętasz, jak trudno było wszystko prawidłowo ustawić, kie­dy uczyłeś się jeździć samochodem? Męczyłeś się, ale po kil­ku tygodniach opanowałeś tę sztukę. Kluczem do uczenia się medytacji jest uzmysłowienie sobie, że na początku sprawia to trudność niemal wszystkim ludziom. Nie są oni automa­tycznie przenoszeni w stan szczęśliwości – często nadal my­ślą o przyziemnych sprawach, na przykład o tym, co zjeść na śniadanie.

Możesz zdecydować, na przykład, że będziesz się koncen­trować na oddychaniu brzuchem i że będzie to forma medytacji. Być może zauważasz, jak twój brzuch rozszerza się przy wdechu i relaksuje przy wydechu. Potem pojawia się myśl: ?To takie odprężające, czemu nie robię tego częściej?”. Ta myśl prowadzi do następnych: ?Jestem taka zajęta i zestresowana. Naprawdę tego potrzebuję. Nikt nie pomaga mi w domu. Czy tylko ja mogę przynosić nowe rolki papieru toaletowego?”. Wkrótce raczej rozmyślasz, niż medytujesz. Należy jak najszybciej za­uważać swoje myślenie i tak delikatnie, jak to tylko możliwe, powracać do powtarzalnego punktu koncentracji umysłu.

Wielu ludzi rezygnuje z prób medytacji, kiedy przekonuje się, jak aktywny jest umysł. Przez cały czas mogą przeszkadzać ci takie myśli: ?Nie jestem w tym dobry, inni ludzie odprężają się od razu, ale mój umysł jest zbyt aktywny”. Nie popełniaj tego błędu. Myśli nadal będą przebiegać przez twoją głowę. Taka jest natura umysłu. Celem koncentracji nie jest zatrzyma­nie umysłu, ale raczej opanowanie potężnej umysłowej sztuki walki. Kiedy myśli się pojawiają (a będą się pojawiały), masz wybór. Możesz je zauważać i pozwalać im odejść albo nadal myśleć. Przez dziesięć czy piętnaście minut będziesz musiał może przywracać umysł do stanu koncentracji nawet kilka­naście razy. To wzmacnia mięśnie umysłu, które służą rozluź­nianiu się. Po zaledwie kilku tygodniach praktyki zauważysz, że dużo łatwiej przychodzi ci kontrolowanie swojego umysłu w ciągu dnia. Oto efekt twoich ćwiczeń.

Gdy zdobędziesz większą praktykę, odkryjesz warstwę umysłu leżącą głębiej niż twoje myśli. Tak jak powierzchnia oceanu może być wzburzona – chociaż jest spokojna już dwa metry poniżej – tak wzburzony może być twój umysł. Medyta­cja uczy cię schodzić na poziom spokoju wewnętrznego.

Jedną z największych korzyści płynących z medytacji jest świadomość. Gdyby ktoś powiedział: ?Dam ci centa za twoje myśli”, założę się, że połowa z nas nie umiałby powiedzieć, o czym naprawdę myślała. Spędzamy czas w Krainie Nigdy- Nigdy, czyli w tym stanie oddalenia, w którym mijamy swój zjazd na autostradzie. To znajomy, niewymagający myślenia stan, gdy światła są zapalone, a nikogo nie ma w domu. Medy­tacja sprawia, że możemy bardziej świadomie dokonywać wy­borów, doświadczać wolności i przyjemności.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.